Tu jesteś: Zdrowie na medal | ZdrowoRada.pl » Sport » Spinning: pośladki w górę, waga w dół!

Spinning: pośladki w górę, waga w dół!

Spinning: pośladki w górę, waga w dół!

Spinning to trening wykonywany na specjalnym rowerze stacjonarnym. Prowadzony jest w ramach zorganizowanych zajęć grupowych, pod okiem instruktora i przy akompaniamencie muzyki. Pozwala spalić mnóstwo kalorii, a jednocześnie wyprodukować organizmowi ogromną ilość endorfin.

Spinningu nie wykonamy na zwykłym rowerku stacjonarnym, który mamy pod ręką w siłowni czy w domu. Do ćwiczeń potrzebny jest specjalny rower spinningowy, projektowany na wzór drogowego roweru wyczynowego. Zanim zresztą ten sprzęt pojawił się w klubach fitness, służył kolarzom do treningów podejmowanych poza sezonem rowerowym. Stąd bierze się cała jego specyfika, widoczna przede wszystkim w uniesionym siodełku, zmuszającym do znacznego pochylenia ciała podczas jazdy.

Rowery spinningowe to nadal podstawa pozasezonowych treningów kolarzy, którzy chcą utrzymać kondycję pomimo chłodnej pory roku. Służą zarówno profesjonalistom, jak i amatorom kolarstwa drogowego. A od pewnego czasu są także hitem w klubach fitness. Popularnością cieszą się nie tylko wśród wielbicieli dwóch kółek.

 

Trening spinningowy: dla kogo?

Godzina wyczynów na rowerze spinningowym to gwarancja morza potu i bolących od wysiłku pośladków. Ale też pośladków zgrabnych, ładnie uniesionych i pozbawionych cellulitu. Brzmi przekonywająco? W takim razie do pośladków dodajmy jeszcze smukłe nogi, szybką redukcję tkanki tłuszczowej, szczupły brzuch i świetną kondycję. Wyobraźmy sobie to wszystko na raz lub włączmy kanał sportowy i przyjrzyjmy się pięknie wyrzeźbionym sylwetkom kolarzy.

Po takich obietnicach nietrudno odgadnąć, że spinning to bardzo intensywna aktywność fizyczna. W czasie godziny treningu spalamy około 1000 kcal, czyli mniej więcej tyle, ile podczas 10-kilometrowego biegu. W przeciwieństwie jednak do treningu biegowego spinning nie obciąża stawów. Jest więc bezpieczniejszy dla osób ze schorowanymi stawami kończyn dolnych, a także dla ludzi z otyłością i nadwagą. Co istotne, spinning nie powoduje zwiększania się obwodu łydek. Mięśnie rzeźbią się harmonijnie.

 

Spinning: czego możemy się po nim spodziewać?

Spinning mobilizuje do pracy przede wszystkim mięśnie nóg, pośladków oraz brzucha. Wzmacnia ukrwienie tych partii ciała i umożliwia pozbycie się niechcianych „boczków” oraz fałdek. Jest też pogromcą skórki pomarańczowej na udach i pośladkach. Nawet trening niezbyt intensywny charakteryzuje się wysokim współczynnikiem redukcji tkanki tłuszczowej. Co ważne, przy zachowaniu odpowiedniej systematyczności pozwala osiągnąć te efekty w zaskakująco krótkim czasie. Już po dwóch tygodniach regularnych treningów zobaczymy pierwsze rezultaty. Nasza talia nabierze kształtów i zmniejszy się obwód ud, a pośladki delikatnie uniosą. Jeśli początkowo trudno nam w to uwierzyć, pierwszy trening powinien rozwiać wszelkie wątpliwości. Jego intensywność i tempo mówią same za siebie.

W błędzie jest ten, kto myśli, że spinning polega wyłącznie na monotonnym pedałowaniu. System, w jaki wyposażone są rowery spinningowe, daje nam możliwość pokonywania tras o różnym stopniu trudności. Będziemy więc jeździć zarówno po płaskim terenie, jak i pedałować pod górę oraz zaliczać odprężające zjazdy. Trening odbywa się przede wszystkim na siedząco, ale zakłada też przechodzenie do pozycji stojącej, z pośladkami uniesionymi nad siodełkiem. Charakteryzuje go zmienne tempo – kilkuminutowe pedałowania na najwyższych obrotach przeplatają się z lekką, relaksującą jazdą. Wszystko to z udziałem muzyki, która ma sprzyjać utrzymaniu odpowiedniego rytmu treningu i wprawiać nas w euforyczny nastrój.

 

Spinning: jak się do tego zabrać?

Regularna jazda na rowerze spinningowym przyczyni się do poprawy nie tylko sylwetki, ale i naszej kondycji. Spinning jest bowiem treningiem tlenowym (aerobowym), który wzmacnia układ krążenia i wydolność oddechową. Zadowalające efekty osiągniemy, ćwicząc około 2-3 razy w tygodniu. Na trening koniecznie weźmy ze sobą wygodne sportowe ubranie, ręcznik, zapas wody i godne zaufania obuwie.

Po pierwszym razie z całą pewnością będziemy odczuwali bolesne zakwasy. Nie ma sensu się jednak poddawać, choć nie warto też narzucać sobie morderczego tempa. Odczekajmy kilka dni i wróćmy na rower. Po paru miesiącach staniemy się dumnymi posiadaczami nielichej kondycji i zgrabnej sylwetki.

 


TAGI: , , ,