Tu jesteś: Zdrowie na medal | ZdrowoRada.pl » Psychologia » Stres a nawyki żywieniowe. Jak zdenerwowanie wpływa na nasz apetyt?

Stres a nawyki żywieniowe. Jak zdenerwowanie wpływa na nasz apetyt?

Stres a nawyki żywieniowe. Jak zdenerwowanie wpływa na nasz apetyt?

Czasem stres bywa tak obezwładniający, że aż ściska za żołądek. Wtedy nie przejdzie nam nawet przez myśl, że nadeszła już pora obiadowa i należałoby coś zjeść. Z drugiej jednak strony w obliczu sytuacji kryzysowych radzimy sobie przy pomocy słodyczy.

Jemy, ale nie z głodu

Gdyby człowiek jadł tylko wtedy, kiedy jest głodny, problem otyłości i nadwagi byłby wśród nas o wiele rzadszy. Niestety jemy również z wielu innych powodów. Np. zdarza nam się sięgać po różnego rodzaju przysmaki w stanach radości i euforii, spowodowanych osobistymi sukcesami, dobrym towarzystwem lub upojeniem alkoholowym. Tracimy wtedy samokontrolę i bez wyraźnej potrzeby chrupiemy przekąski, prosimy o dokładkę, kupujemy kubeł ulubionych lodów lub świętujemy, nie żałując sobie wielgachnego kawałka tortu. Pół biedy, jeśli jesteśmy szczupli i wysportowani. Gorzej, gdy następnego dnia odkupimy owo dogadzanie sobie wyrzutami sumienia, że znów nie udało nam się wytrwać przy swoich dietetycznych postanowieniach.

Takie sytuacje zdarzają się jednak nieczęsto, okazjonalnie. Co innego, jeśli naszymi nawykami żywieniowymi zaczynają sterować negatywne stany emocjonalne, ciągnące się całymi tygodniami i miesiącami. Mamy bowiem skłonność do kompensowania sobie nieprzyjemnych wrażeń łatwo dostępnymi przyjemnościami. W ten sposób zajadamy stresujący okres w pracy lub w szkole. Jedząc batonika lub przegryzając chipsy, chwilowo odwracamy uwagę od nawału obowiązków i piętrzących się zleceń czy notatek na egzamin. Jemy w trakcie pracy, by stała się dla nas nieco bardziej znośna. Podjadamy także w innych okolicznościach. Na przykład w stresie towarzyszącym trudnym sytuacjom, takim jak ciągłe kłótnie z partnerem, choroba bliskiej osoby, niepewna sytuacja materialna. Ukojenie w jedzeniu znajdujemy również podczas długotrwałego przygnębienia i smutku. Są to sytuacje, w których stres oraz napięcie mają umiarkowany stopień – utrzymują się już długo i poniekąd zdążyliśmy się z nimi obyć.

 

Jedzenie: lekarstwo na stres i smutek

Od urodzenia w każdym z nas kształtuje się przekonanie, że jedzenie to szybki sposób na zażegnanie nieprzyjemnego stanu – głodu. Z biegiem lat przenosimy to doświadczenie z poziomu biologicznego na psychologiczny. Ponieważ negatywne stany emocjonalne, podobnie jak głód, powodują uczucie dotkliwego dyskomfortu, by je zniwelować, odruchowo sięgamy po ulubione potrawy. Ale jedzenie daje tylko chwilową ulgę. Gdy skończymy objadać się ciastem i wypijemy ostatni łyk gorącej czekolady, smutek najczęściej wraca. Wówczas, by nie popaść w jeszcze większą rozpacz, znów otwieramy lodówkę i napychamy się do imentu. W efekcie tyjemy i źle się czujemy, a problem, który nas do tego doprowadził, nadal istnieje. Wyjściem jest rozwiązanie niewygodnej i stresogennej sytuacji. Lub, jeśli to niemożliwe, pozostaje nam opanować inne metody rozładowywania napięcia nerwowego.

O wiele lepszym sposobem na stres jest sport. Aktywność fizyczna, podobnie jak słodkie ciastko i talerz spaghetti, przynosi nam ukojenie. Stan euforyczny powstały podczas wysiłku fizycznego jest jednak silniejszy i utrzymuje się o wiele dłużej. To pozwala nam zdystansować się do swoich rozterek i spojrzeć na nie z innej perspektywy. Nierzadko nawet, podczas odprężającego treningu, udaje nam się znaleźć rozwiązanie nurtujących nas problemów. Sport jest więc konstruktywnym sposobem radzenia sobie ze stresem, podczas gdy objadanie się to metoda destruktywna – pomaga w rozładowaniu napięcia jedynie chwilowo, przy czym jednocześnie skutkuje zaistnieniem nowego problemu – nadwagi.

 


TAGI: , , , , ,